young-409197

Czy płeć ma znaczenie?

Do napisania tego tekstu skłoniły mnie pewne zasłyszane gdzieś historie i opowieści znajomych czy rodziny. Również własne refleksje i przemyślenia na ten temat.

W przeszłości, jako młoda dziewczyna dopiero wkraczająca w dorosłość, wyobrażałam sobie jak będzie wyglądało moje życie za kilka lat. W mojej fantazji zawsze widniała rodzina, mąż i dziecko. Nigdy nie pragnęłam zrobić oszałamiającej kariery w jakiejś konkretnej branży. Nie licząc czasów, kiedy bardzo chciałam zostać aktorką i dosyć poważnie o tym myślałam, ale wycofałam się w przedbiegach. Czy żałuje? Nie. Ale może kiedyś wrócę do tego tematu :) wracając do zasadniczej kwestii, zawsze marzyłam o rodzinie. Mężu i dziecku. To było i jest dla mnie priorytetem. Nie wyobrażałam sobie i nadal nie wyobrażam, choć dziś już wiem jak to wygląda i z czym to się je, mojego życia bez rodziny. Podstawy, fundamentu, na którym chciałam oprzeć swoją cudowną wizję dorosłości. Nie potrafiłam zrozumieć i chyba nadal mam z tym problem, jak kochający się ludzie świadomie nie decydują się na dziecko. Dla mnie ono jest sensem życia i jednym z jego ważniejszych celów. Bywa okrutnie ciężko, czasami łzy lecą ciurkiem z bezsilności, a nerwy puszczają co najmniej 3 razy dziennie, ale i tak jest cudownie, a jeden uśmiech mojego Syna wszystko potrafi mi wynagrodzić. Chwila. Zapędziłam się. Wróćmy do mojej wizji. Jak to było? Ah! Mąż, rodzina, DZIECKO. No właśnie. DZIECKO.  W mojej wizji nie wyobrażałam sobie małej, ślicznej księżniczki w landrynkowej sukieneczce czy małego dżentelmena z muchą pod szyją. Marzyłam o DZIECKU. Nie myślałam o tym, żeby była to dziewczynka czy chłopczyk. Nie było to dla mnie ważne. Kiedy już nadszedł taki moment w moim życiu, że wyszłam za mąż, następnym krokiem było DZIECKO, którego oboje chcieliśmy. Nie musieliśmy długo czekać na efekty naszych starań. Można powiedzieć, że jak pomyśleliśmy tak zrobiliśmy :-P . Szybko zaszłam w ciąże i zaczęłam cieszyć się tym stanem myśląc jak to będzie kiedy pojawi się na świecie. Ale uwierz, naprawdę nie myślałam w kategoriach CHŁOPIEC czy DZIEWCZYNKA. I gdyby nie mój mąż, zapewne nie chciałabym nawet tego wiedzieć, tylko mieć niespodziankę, ale skubany bardzo nalegał ;) Ja jednak jako matka, z tą całą intuicją czułam, że będzie chłopiec. Nie ukrywałam, że w sumie bardzo chciałabym Syna, bo mam 2 siostry i 3 siostrzenice, więc chłopiec namieszałby w tym babińcu :) ale za moim „chceniem” nie kryły się żadne większe pobudki. „Bo starszy brat, bo mężczyzna lepiej sobie poradzi, bo łatwiej z chłopcem, bo przedłużenie rodu (małżonek akurat tak właśnie myślał) itd. Pomyślałam sobie, że fajnie by było dla odmiany, aby w rodzinie pojawił się mały kawaler, a mój tata, żeby miał pierwszego, upragnionego wnuka. Kiedy w 20 tygodniu ciąży lekarz oznajmił nam, że będzie chłopiec, oboje z mężem bardzo się ucieszyliśmy, ale dla mnie i tak najważniejszą informacją było to, że rozwija się prawidłowo, a serce bije jak dzwon. O płeć nawet zapomniałam spytać, ale mąż stał na straży i zapytał kiedy tylko lekarz zaczął badanie. Gdyby wówczas lekarz powiedział, że będzie dziewczynka cieszyłabym się równie mocno. Nie czułabym rozczarowania. No dobra. Może troszeczkę, odrobinkę, ale nie urosłoby ono do rangi porażki czy pokrzyżowania życiowych planów, jak co u niektórych. Bo wyobraźcie sobie, że niektóre znane mi osoby, osobiście czy ze słyszenia, tak bardzo nastawiają się na płeć dziecka, i tak bardzo układają wszystko pod „niego” czy „ją”, że czują ogromny zawód, a wręcz złość, kiedy los płata im psikusa. I niestety znam takie historie, gdzie ojciec czy matka dają wyraźny wyraz swojemu rozczarowaniu płcią ich własnego dziecka. Rozczarowaniu, które z biegiem czasu i większej świadomości dziecka, odbija się na jego psychice. Czuje się niechciane i niekochane. A przede wszystkim żyje ze świadomością, że cokolwiek by nie zrobiło i nie osiągnęło, nie zadowoli swojego rodzica, który nie tak przecież wyobrażał sobie własne dziecko.

Czy wyprawka dla dziewczynki sprawiłby mi więcej frajdy i pola manewru? Nie! W takim samym stopniu jak wyprawką dla córeczki, jarałam się szykowaniem wyprawki dla synka. Czy strojenie dziewczynki byłoby dla mnie większą radością? Nie! Syna stroję i wymyślam stylówki niemal każdego dnia przetrząsając sieciówki w poszukiwaniu ciuchowych „perełek”.

W czasach, w których posiadanie dziecka to dla coraz większej liczby młodych ludzi luksus, na który nie mogą sobie pozwolić, bynajmniej nie z powodów finansowych, dziecko to bezcenny i najdroższy skarb, za który osoby nim obdarzone powinny dziękować każdego dnia. Najważniejsze jest to, aby dziecko, które matka nosi pod sercem było zdrowe i urodziło się szczęśliwie. A to jakiej będzie płci ma drugorzędne znaczenie. O ile jakiekolwiek. Nie żyjemy w czasach królów, kiedy to brzemienna księżna modliła się o potomka płci męskiej, bo córka okryła by hańbą nie tylko ją, ale przede wszystkim władcę.

Nie mamy wpływu na płeć dziecka (chyba, że niektórzy z was wierzą w te cuda z zaćmieniem księżyca, pozycjami i falą przypływów, tzw. recepty na syna czy córkę). A skoro nie mamy na coś wpływu, nie warto zaprzątać sobie tym głowy, w której i tak wraz z pojawieniem się dwóch kresek na ciążowym teście, jest od cholery dylematów. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *