coffee-1389827_1920

Nie dajmy się zwariować!

Czas pędzi nieubłaganie. Wszystko się zmienia. Miejsca, ludzie, przyzwyczajenia, obowiązki i priorytety. Zmieniamy się również my. Zmieniają nas przebyte doświadczenia. Gorycz porażki i słodycz sukcesu. Piętrzące się problemy i rodzinne utarczki, oraz zawodowe dylematy spędzające sen z powiek.

Kiedy ma się te -naście lat jedynymi realnymi problemami jest wczesne wstawanie do szkoły i niezapowiedziana kartkówka. W pakiecie ewentualnie pierwsza miłość, najczęściej niespełniona, przez którą wylewa się morze łez, a nam wydaję się, że nasze życie właśnie straciło sens. Żyje się zgodnie z hasłem „byle do piątku!” (choć i dzisiaj tak jest), a w weekend można spać do południa nie martwiąc się potrzebą zrobienia zakupów czy opłaceniem zaległych rachunków. Wtedy życie wydaje się łatwiejsze i przyjemniejsze, a przede wszystkim pozbawione wszelkich trosk. Tak naprawdę obowiązkiem większości dzieciaków jest wówczas chodzenie do szkoły, nauka i pomaganie w domu, a kiedy odhaczą wszystkie punkciki, mają high life. Schody zaczynają się mniej więcej w klasie maturalnej, kiedy zdajemy sobie sprawę, że pora wybrać jakąś drogę. Czas na pierwsze kroki do samodzielności i odpowiedzialności za własne czyny oraz decyzje, które zaważą na dalszej przyszłości. Patrząc z perspektywy czasu, wciąż się zastanawiam kiedy ten czas tak szybko mi minął…Kiedy z roztrzepanej i beztroskiej nastolatki stałam się żoną i matką. Wkraczając w dorosłe życie od razu zostałam rzucona na głęboką wodę. Studia, praca, mieszkanie. Za punkt honoru postawiłam sobie, że sama utrzymam się w nowym mieście bez pieniężnego wsparcia rodziców. Bywało ciężko, ale dałam radę i jestem z tego bardzo dumna. Tamto doświadczenie wiele mnie nauczyło. Kolejne lata podnosiły poprzeczkę coraz wyżej i kazały się mierzyć z coraz to nowymi wyzwaniami oraz doświadczeniami, a te ostatnie nie zawsze były przyjemne. Nie brak takich w moim życiu, które emocjonalnie odcisnęły na mnie swoje piętno. Bywały chwile szczęścia i radości, ale również zwątpienia i łez. Dzisiaj wiem, że każde zdarzenie z przeszłości coś mi dało, a ja wyszłam z tego silniejsza i mogłam na swojej liście odhaczyć kolejną odrobioną lekcję, tym razem życia. Nic nie dzieje się bez przyczyny, wszystko jest „po coś.” Staram się wierzyć w to, że los stawia przed nami tylko takie przeszkody, które jesteśmy w stanie pokonać.

Każdego dnia naszej dorosłości mierzymy się z własnymi emocjami i bezsilnością. W szarej codzienności i natłoku obowiązków nie zastanawiamy się nad tym ile rzeczy musimy ogarnąć, załatwić. Ilu problemom musimy stawić czoła. Pewne czynności wykonujemy automatycznie. Codziennie odbywamy trudną walkę. Ze sobą. Ze swoimi demonami. Przeszłości, która nas ukształtowała, teraźniejszości, która nas buduje i przyszłości, której nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć. Dopiero w sytuacjach podbramkowych, kiedy stajemy pod murem i szukamy sposobu, aby go przeskoczyć, dociera do nas jak duża odpowiedzialność nad nami ciąży. I właśnie wtedy bywa, że rozpadamy się na milion kawałków, które tak trudno znowu poskładać w całość. Kiedy jakaś część naszego życia kuleje i dostarcza samych trosk, a my jesteśmy tak cholernie w tym bezsilni, nasze notowania na emocjonalnej giełdzie lecą na łeb na szyję. Nie ma takich pewnych inwestycji, które zawsze będą trzymać nas na szczycie. Potrzeba wówczas wiary i determinacji. Trzeba pchać ten głaz pod tą cholerną górę i  nie pozwolić mu spaść. Nie można się cofać. Rozpamiętywać, gdybać, porównywać, patrzeć na innych. Trzeba iść do przodu, bo tylko to może przynieść jakieś korzyści. W życiu trzeba być zdrowym egoistą. Nie można się pocieszać, że inni mają gorzej. Przynajmniej ja nie chcę się tym pocieszać. Należy patrzeć na siebie oraz swoje życie i skupić wszystkie szare komórki na tym, aby to nam i naszym bliskim było jak najlepiej. Trzeba odnaleźć w sobie pasję życia. Poszukać w nim czegoś co daje nam radość i spełnienie. Choć przez chwilę. Stanąć z boku, albo najlepiej usiąść i powiedzieć „Cholera, fajne mam to życie. Mam fajnego męża i syna. Po ciąży wcale nie wyglądam tak źle. Mam gdzie mieszkać i z czego żyć. Ja i moi najbliżsi jesteśmy zdrowi. Mam wspaniałych przyjaciół.” To jest fakt. Niepodważalny, mimo że zawsze, bez wyjątku chcielibyśmy więcej i więcej. Może zamiast skupiać się na ciągłym „chceniu” skupmy się na tym ile dobrego mamy wokół. Może zamiast szukać problemów tam, gdzie ich nie ma, żyjmy tu i teraz.

Nie możemy dać się zwariować. Temu ogólnemu pędowi i dążeniu do idealizmu w chorym, konsumpcyjnym świecie. Nie możemy dać się zwariować naszym słabościom, w których zamiast dłubać lepiej je zwalczać. Życie jest zbyt krótkie, chwile tak ulotne, a ludzie tak szybko odchodzą, że naprawdę lepiej jest się skupić na docenianiu tych momentów, które codziennie daje nam los. 

8 comments on “Nie dajmy się zwariować!

  1. Trzeba brac zycie takim jakim jest i masz racje nie dajmy sie zwariowac. Kazdy niech zyje tak jak ma na to ochote,wyciagajac wnioski z sytuacji zyciowych.
    Pozdrawiam.

  2. Artykułem strzeliłaś w 10. Teraz wszyscy chcą więcej i więcej nie dostrzegając tego co mają, bardzo to smutne, ale gonią za szczęściem tracąc to które mają obok siebie.

  3. Zgadzam się trzeba skupić się na sobie i iść do przodu. Oczywiście chodzi mi tu o rozwój, pracę, własne szczęście. Nie można się pocieszać nieszczęściem innych, to nie o to chodzi. Chodzi, żeby przeżyć życie najlepiej jak tylko możemy ;)

  4. Masz rację, nie warto cofać się w tył, nie warto rozpamiętywać tylko trzeba wziąć się za bety i do przodu. Ja również w życiu nie miałam lekko…zabrałam wiele negatywnych doświadczeń ale wiesz co ? One chyba uczyniły mnie silniejszym i lepszym człowiekiem i bez nich nie byłabym tu gdzie teraz jestem z najbliższymi mi ludźmi. Trzeba brać życie takim jakie jest i cieszyć się każda chwila !

  5. Teraz większość z nas żyje w trybie byle szybciej, byle więcej, zapominając że tak na prawdę wiele przez to traci. Nikt nie odda czasu który zamiast rodzinie poświęciliśmy np. na nadgodziny. W życiu jak we wszystkim potrzebne jest zachowanie złotego środka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *