Cóż to był za rok…

Niewątpliwie wyjątkowy. Pod wieloma względami. Postanowiłam opisać go w skrócie tymi słowami kluczami ;)

Oczekiwania.

Na nowe życie. Na nasze małe szczęście, które do dzisiaj przynosi nam tyle radości. 18 kwietnia 2016 roku powitaliśmy na świecie naszego Synka. Pokochaliśmy Go od pierwszych chwil Jego życia. Dopełnił naszą rodzinę i skradł nie tylko nasze serca, ale również pozostałych członków rodziny i przyjaciół.

Pierwszych razów.

Pierwszy płacz i uśmiech. Radość i złość. Pierwsze samodzielne siadanie. Raczkowanie i pełzanie. Pierwsze owoce i warzywa. Zabawy i przytulania. Wakacje w górach. Pierwsza wiosna, lato, jesień i zima. Gwiazdka i Święta. Pierwszy Sylwester.

Nadziei.

Że wszystko będzie dobrze, a rozwiązanie szczęśliwe i pomyślne. Że Synek będzie zdrowy, a my podołamy w roli rodziców.

Miłości.

Która szczęśliwie towarzyszy nam już prawie od 5 lat, a miniony rok przyniósł nam najcudowniejszy jej owoc. Najwspanialszy i najsoczystszy. Miłości bezgranicznej i jedynej w swoim rodzaju.

Przyjaźni.

Kolejny z moimi cudownymi Osobami. To już tyle lat, a one wciąż są. Nic nie jest w stanie zastąpić takiej przyjaźni. Za nami tyle burz i różnic zdań, a my wciąż, nieustannie potrzebujemy siebie nawzajem. Związane już na zawsze i rozumiejące się bez słów. Przyjaźni, która wiem, że nie zginie. Nie zawiedzie, bo zawsze jest. Mimo wszystko.

Wyjątkowych wydarzeń.  

Na szczęście więcej było tych szczęśliwych niż smutnych.
Narodziny naszego Synka, który wprowadził do naszego życia jeszcze więcej radości i miłości.
Chrzest księciunia.
Pierwsza rocznica ślubu.
Ślub Przyjaciół, którym mieliśmy zaszczyt świadkować tego dnia.
Osiemnaste urodziny mojej małej siostrzyczki, którą jeszcze niedawno woziłam w wózku…pamiętam jakby to było wczoraj.

Nowych wyzwań.

Obok najważniejszego – macierzyństwa, które codziennie okazuję się nie lada wyzwaniem, również zawodowe. Na chwilę obecną może to za duże słowo na określenie moich blogowych działań, ale mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości to się zmieni. Traktuję moje pisanie całkiem serio, ale bez spiny. Tym bardziej się cieszę, że wreszcie udało mi się ruszyć z blogiem i zyskiwać coraz to nowych czytelników.

Tak. To był wyjątkowy rok i z pewnością taki się zapisze nie tylko w mojej pamięci. Mam nadzieję, że nowy rok okaże się równie wspaniały. 

One thought on “Cóż to był za rok…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *