baby-1178575_1920

Matki bez taktu

Typów matek jest wiele. Są matki ambitniejsze od swoich dzieci i planujące ich przyszłość już od poczęcia. Wiesz, te lekcje baletu, tenisa czy jazda konna. Każdy dzień wypełniony po brzegi zajęciami, od pierwszych dni życia. Trzeba przecież rozwijać potencjał swoich dzieci i nie pozwolić na uśpienie mózgu. Nieważne czy dziecku się to podoba czy nie. Cena nie gra roli. Małżonek trzepie kasy jak lodu, także bez spiny. Takie matki potrafią bez mrugnięcia okiem wydać miliony na edukację i rozwój potomka. Najlepszymi koleżankami matek ambitnych matki przechwałki. „Bo moje dziecko już siada, a moje z kolei samo trzyma sztućce i bezbłędnie trafia do buzi!” I tak bez końca…od świtu do nocy. Nie daj Boże żeby twoje dziecko tego nie potrafiło! Takie matki wówczas zmierzą cię wzrokiem, w myślach zbluzgają, a wprost spytają co z twoim dzieckiem jest nie tak? Przecież to NIENORMALNE, że nie ma jeszcze zębów, podczas gdy mój Jaś ma już cztery. Ciekawe, że w późniejszych latach, takie matki już nie za bardzo mają się czym chwalić. Chyba, że kolejną rozróbą w szkole. Tak. Myślę, że ta część matek stanowi bardzo duży procent naszego społeczeństwa. Kolejnym, równie ciekawym rodzajem są matki wszystkowiedzące. Wykluczam tutaj nasze babki i matki, których wiedza, przyznajmy to sobie szczerze nie może być porównywana z wiedzą i doświadczeniem naszych koleżanek. Do tej grupy zaliczam młode mamusie, które przysłowiowo pozjadały wszystkie rozumy i teraz plują nimi celując prosto w ciebie, matko bez doświadczenia. Taka np. matka dwulatka uważa, że jest najwłaściwszą osobą mogącą zwrócić ci uwagę odnośnie wychowania twojego dziecka. Rozumiem sugestie. Dobrą radę, którą mogę przyjąć lub nie. Ale kiedy taka to matka próbuje mnie pouczać i pokazać swoje mój ty Boże! doświadczenie, to we mnie się gotuje. A kiedy na koniec swojej „rady” dodaje „mówię ci, posłuchaj bardziej doświadczonej koleżanki” to autentycznie, budzą się we mnie mordercze instynkty. A teraz chciałabym wyróżnić nową grupę matek, o których osobiście nie słyszałam, a które to od jakiegoś czasu gdzieniegdzie obserwuje. Matki bez taktu. Wszelkie prawa do tejże nazwy zastrzegam! Serio! Ten typ matek uważa, że ich dzieci są grzeczne (dotyczy to również niemowląt, jakkolwiek określenie poziomu grzeczności niemowlaka uważam za zupełnie nie na miejscu) i nie sprawiają absolutnie żadnych problemów, za co za tym idzie nie mają prawa narzekać na ciężki los matki, który znają tylko z opowieści. Z uwagi na mało urozmaicone macierzyństwo i zero jakichkolwiek zmartwień takie matki szukają sobie problemów, tam gdzie ich nie ma. A to czy nie za krótko je, czy nie za długo śpi, a dlaczego nie płacze, a czemu jest takie spokojne. Matko! Ciesz się, że nie wisi na cycu całymi dniami, a jego drzemki trwają na tyle długo, że możesz oprócz skorzystania z toalety wziąć kąpiel z bąbelkami nie nasłuchując przy tym jęków zaraz po tym jak umoczysz stopę w wannie. Nie płacze? Niejedna matka, której dziecko drze japę całymi dniami chętnie by się z tobą zamieniła. Możesz zatem spać spokojnie i cieszyć się dobrym słuchem jeszcze długie lata, nie to co niektóre matki. W matkach bez taktu najbardziej drażni mnie to, że świadomie czy nie, uważają swoje dzieci za naj współczując przy tym innym mamom, których dzieci są bardziej absorbujące, co wcale nie oznacza, że są gorsze. Matki bez taktu nie potrafią ugryźć się w język widząc, że inne nie mają tak łatwo i mam wrażenie, że celowo podkreślają swoje superaśne, bezproblemowe dziecko. Nie zrozumcie mnie źle. Nie jestem zazdrosna o takie dzieci. Absolutnie! Chodzi mi tylko o zbytnie epatowanie takim rodzicielstwem i brak taktu w niektórych sytuacjach. Przykładowo jak matka bez taktu może powiedzieć, że jej kilkumiesięczne dziecko jest grzeczniejsze, bo mniej płacze i przesypia noce? Wybaczcie. Trochę to nie na miejscu i absolutnie nie adekwatne do sytuacji oraz wieku dziecka.

Osobiście nie podpisuję się pod żadnym opisanym przeze mnie typem. Szczerze? Mogłabym się jedynie określić matką panikarą ;) ale taką bez przesady. 

2 comments on “Matki bez taktu

  1. A ja jestem matką dającą żyć sobie i innym :D a tak serio, wiem co masz na myśli, to mega wykurzające jak za przeproszeniem, ktoś robi uwagi czy problemy z dupy wyjęte :) Matka matce wilkiem.. a tyle w nas empatii przecież :)

  2. Masz rację co do każdego typu matki. Strasznie mnie denerwuje, kiedy słyszę od znajomych, jakie to oni mieli bezproblemowe dzieci i kiedy zaczęły przesypiać całe noce. Moje dziecko należy do wymagających, z związku z tym ja często jestem zmęczona, a takie komentarze mnie po prostu dobijają.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *